15 ciekawostek o Drawieńskim Parku Narodowym. Drawieński Park Narodowy jest jednym z ciekawszych botanicznie regionów w północno-zachodniej Polsce. Występująca tam różnorodność szaty roślinnej jest rzadkością w kraju, a flora związana z ekosystemami rzecznymi, flora źródlisk i jezior, dobrze zachowane ekosystemy buczyn i borów sosnowych zachwycają nie tylko botaników.
PRZY POWSTANIU FILMU WYKORZYSTANO MATERIAŁY I TEKSTY ZE STRONY http://www.alternatywy4.net/ZASUBSKRYBUJ DRUGI KANAŁ: https://www.youtube.com/channel/UC7afHRR
Trwa konflikt na naszej wschodniej granicy. Nikt w Europie się tego nie spodziewał, że wojna będzie tak blisko. Podczas starć, niezłomna postawa Ukraińców inspiruje cały świat. Na jej czele stoi charyzmatyczny prezydent, który przyciąga uwagę. Już stał się bohaterem narodowym. Oto 10 ciekawostek o prezydencie Ukrainy, o których mogliście nie wiedzieć!
39 ciekawostek about Ameryce Południowej. Ameryka Południowa to kontynent charakteryzujący się ogromną bioróżnorodnością, bogactwem krajobrazów - od aktywnych wulkanów po bujne lasy deszczowe i trawiastą Pampę, od dziewiczych plaż Brazylii, po ośnieżone, niebosiężne szczyty Andów. Znaleźć tam można tajemnicze lodowce
Neilin his (at the time) state-of-the-art NASA spacesuit — without the helmet! Full name: Neil Alden Armstrong Date of birth: 5 August 1930 Hometown: Wapakoneta, Ohio, U.S.A. Occupation: Astronaut, military pilot, professor Died: 25 August 2012 Best known for: Being the first human to walk on the moon 1) Neil Armstrong was the first human to walk on the moon during the NASA (National
Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Zdzisław Najmrodzki już za życia stał się legendą. Powiedzieć o nim, że był największym złodziejem PRL-u, to mało. Zdzisław Najmrodzki pochodził z Kielecczyzny, z biednej rodziny. Urodził się w 1954 roku. Skończył zawodówkę i został mechanikiem samochodowym. Fach w ręku przydał mu się w późniejszej działalności. O autach wiedział nieomal wszystko – także to, jak się do nich włamać.. 1. Wymykał się milicji i organom ścigania 29 razy Na przykład w 1980 roku, kiedy stanął przed sądem. Miał odpowiedzieć za ponad 70 napadów. Proces rozpoczął się, jednak nie potrwał długo. We wszystkim pomogła mu matka. To ona, która kochała syna nad życie, nie bacząc na jego przestępczą kartę, zapewniała mu kontakt z kumplami z gangu. To ona podczas widzenia przeszmuglowała synowi flamastry i kartkę papieru. Plan był prosty i zakładał ucieczkę podczas rozprawy sądowej. W jej trakcie, gdy zarządzano przerwę, oskarżony był prowadzony do tzw. celi tymczasowej. Najmrodzki z pierwszej rozprawy znał jej dokładne położenie oraz cały układ sądowych pomieszczeń. Wszystko rozrysował na kartce dostarczonej przez matkę, następnie przystawił do okna w areszcie. Z budynku po drugiej stronie ulicy, za pomocą lornetki wiadomość odczytali kompani. Był sierpień 1980 roku, a Najmrodzki ulotnił się z celi, podczas własnej rozprawy sądowej. Wszystko rozegrało się perfekcyjnie. Po kilku godzinach przesłuchań zarządzono przerwę. Oskarżony został odprowadzony do celi tymczasowej. Gdy tylko drzwi się za nim zamknęły, wszedł na łóżko i otworzył okienko. Po drugiej stronie, od ulicy znajdowała się krata, ale nie była to żadna przeszkoda. Kumple z gangu zadbali o to, by żeberka były przepiłowane. Najmrodzki wyrwał ją bez problemu i przecisnął się przez wąskie okno. Do ostatniego, nieprzepiłowanego żeberka, przywiązana była lina. Po niej, w środku miasta w biały dzień, uciekinier zszedł na ziemię. Następnie wsiadł do czekającego na niego auta. 2. Zdzisław Najmrodzki był celebrytą Był złodziejem i przestępcą, a zarazem człowiekiem sławnym, do tego stopnia, że kiedy trafił do szpitala, inni pacjenci i personel brali od niego autografy. W 1986 roku po pijanemu spowodował wypadek samochodowy na jednej z ulic w Warszawie. Rozbił się na drzewie. Karetka na sygnale zabrała go na oddział ratunkowy. Na wszelki wypadek ściągnięto pacjentowi linie papilarne. Gdy okazało się, że to Najmrodzki, plotka rozniosła się błyskawicznie po oddziale. Pielęgniarki rumieniły się na jego widok i prosiły o autograf. Wkrótce po podpis króla ucieczek ustawił się sznur pacjentów. 3. Zdzisław Najmrodzki lubował się w polonezach W sumie ukradł ich ponad 100. Do kradzieży wybierał tylko nowe, świeżo odebrane z salonów auta. Wiedzę gdzie takich szukać, miał od przepłaconych urzędników – z wydziałów ewidencji pojazdów. Szajka kradła auta w sposób banalny. Najpierw odrywało się uszczelkę przy oknie, następnie za pomocą wepchniętego do środka pręta, zahaczało bolec blokady i otwierało drzwi. Później taki samochód był odpychany kilkaset metrów, z reguły spod okien właściciela i odpalany na sucho, czyli poprzez zwarcie przewodów pod stacyjką. Następnie trafiał do jednej z kilku melin, które na Mazowszu posiadał gang. Tam przebijano mu numery rejestracyjne. Każdy samochód zyskiwał komplet sfałszowanych dokumentów. Wszystko było przygotowane z największą precyzją. Dzięki włamaniom do urzędów gminy gang dysponował odpowiednimi blankietami i pieczątkami. Tak „zrobiony” polonez był wystawiany na sprzedaż na giełdzie samochodowej, gdzie Najmrodzki udawał właściciela auta. Jako miłośnik motoryzacji oczywiście nie mógł się zadowolić polonezem, dlatego na własny użytek ukradł najpierw forda granadę, potem podwładni donieśli mu, że po Warszawie jeździ lepsza bryka – BMW, model 827. Niewiele było takich aut w ówczesnej Polsce. Najmrodzki nie namyślał się długo. Samochód (własność afrykańskiego dyplomaty) udało mu się zlokalizować i ukraść. 4. Zdzisław Najmrodzki napadał na Pewexy W tym celu opracował nawet specjalną metodę kradzieży – na plakat. Polegała ona na tym, że najpierw rabusie wycinali w szybie Pewexu dziurę, następnie dostawali się do środka. Kiedy już byli wewnątrz, członek gangu, który stał na czatach, naklejał na dziurze w szybie plakat, zerwany wcześniej z ulicznego słupa. Wynoszono z Pewexów dosłownie wszystko – biżuterię, odzież, zabawki, kawę, alkohole, nawet batoniki Mars. Cały skradziony towar sprzedawano później na lokalnych bazarach. Skoki tak dobrze im szły, że przestali się ograniczać. Jeździli po Polsce, wybierali Pewexy oddalone od lokalnych siedzib Milicji Obywatelskiej i kradli na potęgę. Po roku mieli już na koncie ponad 70 napadów. Zdzisław Najmrodzki wyrósł na liczącą się postać w przestępczym światku. Tymczasem władza ludowa miała nie lada problem. O pladze rabunków w Pewexach zrobiło się głośno na cały kraj. 5. W wojsku dostał pierwszą przestępczą propozycję Jeden z oficerów dorabiał, szmuglując odzież z Europy Zachodniej. Spodobał mu się ten bystry, pewny siebie, wygadany młody człowiek, z błyskiem w oku. Zaproponował mu pracę, jakby „w cywilu się nie układało”. Dlatego kilka lat później Zdzisław Najmrodzki skorzystał z oferty. 6. Przylgnęła do niego ksywa „Szaszłyk” Ze względu na zamiłowanie do tej potrawy oraz wadę wymowy, która powodowała, że jak Najmrodzki zamawiał szaszłyk (wymawiając: saszłyk), to cały stolik pokładał się ze śmiechu. 7. Arsen Lupin po polsku Na kanwie historii Najmrodzkiego wyprodukowano nawet film dokumentalny pt. „Arsen Lupin po polsku”. Narrator przypominał w nim wszystkie brawurowe kradzieże i ucieczki. Prorocze okazały się słowa, które pod koniec filmu wypowiedział aktor grający Najmrodzkiego. Zwrócił się wtedy do kamery mówiąc: I tak wam ucieknę. Kilka miesięcy od emisji filmu, aresztant Najmrodzki miał zeznawać na komendzie w Pałacu Mostowskich w Warszawie. Idąc długimi korytarzami w towarzystwie tylko jednego oficera, skorzystał z okazji i gdy nikogo nie było w pobliżu, uderzył funkcjonariusza rękami skutymi kajdankami. Siła ciosu była tak duża, że ofiara upadła i straciła przytomność. Najmrodzki wyciągnął kluczyki od kajdanek i oswobodził się. Zarzucił na siebie milicyjną marynarkę, zabrał służbową legitymację i nie niepokojony przez nikogo wyszedł z komendy. 8. Najsłynniejszym jego wyczynem była ucieczka z więzienia w Gliwicach 3 września 1989 roku Zdzisław Najmrodzki pojawił się na zakładowym spacerniaku. W pewnym momencie zatrzymał się obok wystającej z gleby gałęzi. Nagle podskoczył, a gdy upadał ziemia pod nim po prostu się rozsunęła. Wpadł do głębokiego na dwa metry dołu. Wszystko rozegrało się w ułamku sekundy. Nim więzienni strażnicy zorientowali się, co się stało, Najmrodzki przebiegł wydrążonym pod więzieniem tunelem. Wyszedł po drugiej stronie ulicy, na terenie miejscowego technikum, które było akurat w remoncie. Tam – na odpalonym motorze – czekał na niego kumpel z gangu. To była chyba najsłynniejsza, najbardziej bezczelna ucieczka Zdzisława Najmrodzkiego. Później okazało się, że w jej zorganizowaniu pomogła mu mama. Podpłaciła miejscowego emerytowanego górnika, który nocami z terenu szkoły drążył tunel pod ulicą i zakładem karnym. Grunt, który zapadł się pod Najmrodzkim, był utrzymywany tylko na niezbyt grubych listewkach. Wystarczyło skoczyć na nie, by pękły. 9. Zamierzał zrobić sobie operację plastyczną Chciał zmienić wygląd twarzy. Zmiana wizerunku i fałszywe dokumenty, mogły doprowadzić do tego, by prawdziwy Najmrodzki raz na zawsze zniknął. Wszystko było umówione. Dogadał się z lekarzem spod Warszawy. Nie wiedział tylko, że od dawna był już namierzany przez milicję, a lekarz działał jako przynęta. Zasadzka się powiodła. Najmrodzki pojawił się w gabinecie. W tym czasie dom otoczyły jednostki milicyjne. Gdy wtargnęli do środka, znów próbował uciekać. Wyskoczył nawet z balkonu na pierwszym piętrze. Tym razem jednak ucieczka się nie powiodła, dlatego znów stanął przed sądem. Skazano go na 20 lat więzienia. Został osadzony w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich. Był więziennym celebrytą. Często przyjmował dziennikarzy, udzielał wywiadów. Za kratami napisał nawet tomik poezji, który został wydany i rozszedł się w nakładzie 7 tys. egzemplarzy. Tym razem nie udało się już uciec. Za to doczekał łaski ze strony wolnej Polski. W 1994 roku ułaskawił go prezydent Lech Wałęsa. 10. W 1995 roku „kariera” króla złodziei zakończyła się na zawsze Zginął w wypadku samochodowym w okolicach Mławy. Jak zwykle przesadził z prędkością. Na łuku drogi auto straciło przyczepność, zjechało na przeciwległy pas i zderzyło się z jadącą z naprzeciwka ciężarówką. Oprócz Najmrodzkiego w wypadku zginęli też dwaj nastoletni synowie jego przyjaciela. Podczas oględzin miejsca wypadku okazało się, że zupełnie roztrzaskane BMW był kradzione.
MO i SB - dwie służby dzięki, którym czuliśmy się bezpieczniej. Przynajmniej niektórzy z nas. Butelka wódki Baltic - oficjalnie dostępna w sprzedaży dopiero od 13. Buty RELAKS - wzorowane na obuwiu Neila Armstronga, polska wersja moonwalk - w tym naprawdę trzeba było umieć chodzić. Wśród młodzieży szczyt obciachu, znane mi są przypadki, kiedy osoba usiłująca się pozbyć relaksów (poprzez utopienie ich w stawie), sama o mało się nie utopiła. Czekolada (etykieta zastępcza) - czekolada niestety też była zastępcza. I w dodatku na kartki. Historyjki obrazkowe z gumy Donald - przykład działań dywersyjnych wrogich imperialistycznych mocarstw. Oficjalny środek płatniczy w podstawówce. Film dla drugiej zmiany - poranna emisja wieczornego filmu. Potem następowała przerwa w emisji aż do w programie 1 i do w programie 2. Innych programów oczywiście nie było. 20 starych złotych - ‘leży w trawie i nie dycha - dwie dychy’. Tak śmieszne jak wartość nabywcza tego banknotu. Gra ‘wilk i zając’ - radziecka odpowiedź na ‘Super Mario Bros’. Swego czasu do nabycia na wszystkich dobrych bazarach. Klej guma arabska - gumowy posiadał jedynie korek, który trzeba było przebić nożyczkami, aby otworzyć klej. Z oczywistych względów nie dawało się już tego kleju zamknąć, dopóki klej na korku nie zasechł na twardą, śmierdzącą skorupę. Wtedy nie można go było z kolei otworzyć. W przeciwieństwie do kleju roślinnego w tubce, guma arabska była niejadalna. Herbata jubileuszowa - dostępna była także herbata popularna, madras (rarytas!) oraz wyjątkowo ohydna herbata Ooloong. Polacy zastanawiali się: ‘a kaj się taki ulung?’ Proszek IXI - prawdziwy i oryginalny ‘zwykły proszek’. Podobno wyżerał dziury w rękach, ale to pogłoska. Gdyby była to prawda, całe pokolenia polskich kobiet miałyby ręce jak Freddie Krúger (tylko bez tych gustownych nożyków na palcach oczywiście), bo przecież gumowych rękawic Villedy też wtedy nie było. Kartka na mięso, wędlinę i masło - kartki na czekoladę przysługiwały tylko rodzinom z dziećmi, kartki na mydło (Mefisto - z diabłem na opakowaniu!) tylko robotnikom, a majtki tylko kobietom pracującym na drabinach (wg. Kabaretu Olgi Lipińskiej) Czyste kasety i radiomagnetofon Unitra - ówczesny I-POD Listy przebojów - dwie porządne: Lista przebojów Programu III oraz Lista Przebojów Rozgłośni Harcerskiej. Ponieważ w Polsce nie było możliwości swobodnego nabywania płyt, zwłaszcza zagranicznych, polskie listy przebojów ustalano zliczając ilość głosów oddanych (na kartkach pocztowych!) na dany utwór. Koziołek Matołek - o koźle frajerze, który dobrowolnie chciał dać się podkuć. I to w Pacanowie. Do woja też chyba poszedł dobrowolnie, matoł. Innymi słowy była to tak zwana bajka z podtekstem - co z tego, że przez Kornela Makuszyńskiego prawdopodobnie niezamierzonym. Czyn społeczny - przymusowa lekcja altruizmu. W ramach czynu grabiono trawniki, sadzono drzewka. Nadzwyczaj lubianą przez młodzież szkolną formą czynu społecznego były wykopki. Porucznik Borewicz - polski James Bond TPPR - czyli Towarzystwo Przyjaźni Polsko Radzieckiej. Polscy pionierzy. Do TPPR należało się zapisać, jeśli się miało problemy z językiem rosyjskim albo talent deklamatorski (zwalniano z lekcji, jeśli się miało wystąpić na akademii ku czci). Niewidzialna Ręka - akcja prowadzona przez Teleranek; w świetle mojej najlepszej wiedzy wzorowana na umoralniającej książeczce dla dzieci Timur i jewo kamanda, gdzie niesłusznie oskarżany o żulerkę Timur (z kumplami) pomagał wdowom po bohatersko poległych czerwonoarmistach. Anonimowo oczywiście. Pies Pankracy - zawsze w piątki. Zygmunt Kęstowicz i jego irytujący pies zrobiony z wycieraczki. Papierosy - Popularne i Sporty dla twardzieli, dla dam były Carmeny oraz mentolowe Mewy. Czasem papierosy sprzedawano na wagę. No i oczywiście były bez filtra. Pomarańcze kubańskie - tzw. 'jaja Fidela’, pojawiały się na ogół przed świętami. Charakteryzowały się bardzo grubą skórą i nadzwyczaj cierpkim smakiem. Wbrew temu co nazwa sugeruje, nie były pomarańczowe. Pasta Nivea - do zębów i nie tylko. Świetnie czyściła srebro oraz tenisówki. Do tych ostatnich świetnie też nadawała się kreda. Nie przypadkiem zresztą - kreda wydawała się podstawowym składnikiem tej pasty, która się nie pieniła, nie zawierała fluoru i była obrzydliwa w smaku. Cóż z tego skoro polecała ją większość dentystów? Piłka nożna - w tamtych złotych czasach zdarzało nam się wygrywać, a kiedy transmitowano mundial, pustoszały ulice, podobnie jak przy `Powrocie do Edenu` i `Niewolnicy Izaurze. ‘Entliczek , pentliczek, co zrobi Piechniczek nie wie nikt...’ śpiewał Łazuka w 1982. Ech, to były czasy... Polo Cocta - polska Coca-Cola. Prawie. 8 marca - Żeńskij prazdnik, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet. W dniu tym kobiety otrzymywały kwiatki, a nawet czasem bony towarowe z zakładu pracy. Polskie reklamy - dziś już kultowy PRUSAKOLEP oraz Sosy Billy w każdej chwili. ‘Słuchajcie dziewczyny, dziewczyny słuchajcie, dużo karotyny co dzień spożywajcie’ to jedna z wczesnych reklam transmitowanych przez Program III PR. Chyba chodziło o sok z marchwi w tej powyższej. Katana - nad wyraz kultowe okrycie wierzchnie, często z odpinanymi na zamek błyskawiczny rękawami. Fryzura ‘na poziomkę’ - chyba każda kobieta/dziewczyna, która miała ciut dłuższe włosy przynajmniej raz padła ofiarą tej nadzwyczaj popularnej fryzury - u dołu długo z końcówkami zawiniętymi pod spód, u góry włosy przystrzyżone krócej i nawinięte na szczotki tworzyły ‘szypułkę’. Zdeformowana wersja fryzury Crystal z Dynastii. Fryzjerski koszmar. Proszek Cypisek - pierwszy (i jedyny) wybór przy praniu pieluch z tetry. Akcja zbierania makulatury - zbierało się zawzięcie, bo za określoną ilość makulatury można było dostać parę rolek papieru toaletowego - towaru wielce podówczas deficytowego. Aby zachęcić społeczeństwo do zbierania, w telewizji w przerwach w programie spowodowanych usterkami (a zdarzało się to często) wyświetlano plansze informujące o tym, że 1 tona makulatury = dwa drzewa. Serek topiony Edamski - a także Tylżycki, Mazurski, Jeziorański i kilka innych. Wszystkie smakowały tak samo i miały podobne naklejki. Aparat fotograficzny Smiena - cyfrówka wysiada. Mleko - w szklanych butelkach z wciskanym kapslem, chude ze srebrnym, pełnotłuste z żółtym. Dzieciaki w szkole zmuszane były do picia mleka na dużej przerwie. Mleko nalewano chochlą z kadzi do kubków bez uszka; nauczyciele pilnowali, czy wszystko zostało wypite, a chłopaki rzucali w dziewczyny kożuchami z mleka. Juniorki - obowiązkowe wyposażenie ucznia w wielu szkołach. Juniorki albo kapcie na zmianę nosiło się do szkoły w specjalnie do tego przeznaczonym worku. Juniorki uważane były za obuwie ortopedyczne i faktycznie - póki były w użyciu ortopedom nie groziło bezrobocie. Ani chirurgom. Suszarka Farel - potężna maszyna; praktycznie nie do zdarcia. Równie skutecznie co włosy, suszyła skarpetki - na popiół. Marmurki - charakterystyczne dżinsy dekatyzowane made in Turkey. Tabliczki umoralniające - te piękne tabliczki dedykuję wszystkim tym, którzy śmieją się z Anglików i ich wszystkozabraniających i przed wszystkim ostrzegających napisów. Chociaż, trzeba przyznać, że nasze brzmiały o wiele bardziej poetycko. Na przykład tak lirycznie: ‘Sąsiedzie ucz swoje dziatki dbać o czystość naszej klatki’ prawda, że ładne? Saturator - uliczna wersja domowego syfonu. Z saturatora sprzedawano wodę sodową; w wersji z sokiem lub bez, potocznie nazywaną ‘gruźliczanką’. Nazwa ta pochodziła od tego, że w czasach przed wprowadzeniem jednorazowych plastikowych kubków, na wyposażeniu saturatora była jedna szklanka (czasem na łańcuszku), którą po użyciu opłukiwano pod trzema krzyżującymi się strumyczkami wody. Tarcze szkolne - przysługiwały dwie; jedna na rękaw fartuszka szkolnego (nylonowego paskudstwa w kolorze granatowym z odpinanym białym kołnierzykiem), druga na rękaw kurtki. Przy wejściu do szkoły stali dyżurni (pyskate chłopaki ze starszych klas) i sprawdzali, czy delikwent ma kapcie, fartuszek, tarczę i czy tarcza nie jest przypadkiem przypięta na agrafkę. W przypadku braku jednego z powyższych klient zasuwał z powrotem do domu i miał nieusprawiedliwioną nieobecność na pierwszej lekcji. Ordnung muss sein! Pochody pierwszomajowe - najpierw się stało, stało, stało, słuchając beznadziejnie długich przemówień; potem się szło, szło, szło wymachując czerwoną chorągiewką albo niosąc literę z jakiegoś słusznego ideologicznie hasła, a potem w domu oglądało się pochody z innych miast w telewizji. Operatorów w tamtych czasach specjalnie uczono, jak filmować pochody, aby wydawało się, że idą w nim niezmierzone rzesze oraz jak filmować demonstracje, aby sprawiały wrażenie grupy podpitych chuliganów wszczynających burdę z milicją. Od jaśniejszej strony zaznaczyć należy, że pochodom pierwszomajowym towarzyszyły kiermasze, na których dzieci kupowały lody, watę cukrową i balony, a dorośli mieli okazję zdobyć trudno dostępne książki. Bluza z ‘bajerami’ - z siateczką. I tasiemkami. I zamkiem błyskawicznym. I kimonowymi rękawami. I koniecznie z naszytą kieszenią zapinaną na kółko od karnisza. Dostępna jedynie od prywaciarza, czyli z butiku Temperówka na żyletkę - żyletkę można było bardzo łatwo wyjąć i wycinać nią piękne rzeczy na ławkach. Na przykład że S (Sebastian) + A (Anka) = WNM (Wielka Nieskończona Miłość), albo co innego. Do bardziej skomplikowanych wzorów (pacyf, anarchii i nazw zespołów) jeszcze lepiej nadawał się cyrkiel. Pewex - namiastka Zachodu, gdzie za twardą zachodnią walutę można było zakupić namiastkę kapitalistycznego zepsucia; na przykład batonik Mars i pokroić go w plasterki przed zjedzeniem. A jak już ktoś miał dżinsy z Peweksu, to był kompletny szpan. Samochód Warszawa - o nadzwyczaj silnej konstrukcji. Jedyny znany mi samochód, który był w stanie przeżyć czołowe zderzenie ze Starem. Z elegancką wydłużoną maską - dostępny również w wersji kombi. Zapałki Sianów - W Szpilkach ukazał się swego czasu rysunek przedstawiający zdesperowanego podpalacza otoczonego zapałkami-niewypałami, z podpisem ‘Podpalaczu - zapałki Sianów undaremnią twoje niecne zamiary!’ Zapałki te miały problem z pełnieniem swojej podstawowej funkcji, przyozdobione były natomiast w piękne, umoralniające etykiety. Szynka - produkt żywnościowy dostępny tylko dla nielicznych i to tylko przed świętami, po odstaniu zwyczajowych 6-10 godzin w kolejce. Szynka plasowała się w tej samej grupie wysoko pożądanych towarów co papier toaletowy, cytrusy oraz podpaski. Składamy serdeczne podziękowania panu Pawłowi Rudzkiemu, kustoszowi Muzeum PRL, za udostępnienie materiałów wykorzystanych w tym materiale.
10 groszówka z czasów PRL jest aktualnie warta krocie. Jeśli posiadasz taką w domu, nie marnuj jej potencjału. Kosmiczny skok wartości już się rozpoczął! Pieniądze przydadzą się zawsze. Pieniądze nie tylko zawsze się przydadzą, ale jeszcze zdecydowanie warto dostać więcej za mniej... Jeśli macie w domu 10-cio groszówkę sprzed 40 lat, to wiedzcie, że teraz warta jest nawet... 20 tysięcy złotych!Tak duży skok wartości jest zdecydowanie dobrą wiadomością dla osób, u których w czeluściach portfela kryją się bardzo stare pieniążki. Obiegowe monety z czasów PRL wciąż zyskują na wartości. Jeśli macie dostęp do starych klaserów lub znacie kogoś, kto kolekcjonuje monety - koniecznie zainteresujcie się tym tematem. Dostać grube tysiące za jedną monetkę na pewno byłoby miło. Takich przykładów jest sporo, w katalogu październikowej aukcji będziemy mieli chociażby 10-groszówkę z 1973 r. bez znaku mennicy, której wartość szacujemy w przedziale 15-20 tys. zł. Mowa o najrzadszej monecie obiegowej PRL, która poprzez ten całkowicie niepozorny detal konsekwentnie drożeje w kolekcjonerskim obiegu - mówi Michał Niemczyk, prowadzący wiodący antykwariat numizmatyczny w zaznacza, że wspomniana moneta jeszcze kilka lat temu kosztowała około 7-8 tys. zł. Tymczasem próbne monety z PRL podrożały nawet o 80 proc. od 2012 macie wrażenie, że jesteście szczęśliwymi posiadaczami wartościowej monety, koniecznie skonsultujcie temat ze specjalistą. Być może jej obecna cena jest jeszcze wyższa niż Wam się wydaje.
Architektura Ciekawostki o Pałacu Kultury i Nauki Dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego Choć wielu uważa go za symbol radzieckiej dominacji nad Polską nie można mu odmówić okazałości i charakterystycznego wyglądu, który już dawno wpisał się w warszawską panoramę. Młode pokolenie zupełnie inaczej odbiera ten budynek niż ludzie żyjący w PRL. Znajdują się tu liczne teatry, kino, restauracje oraz sala kongresowa. Budynek tętni życiem i oferuje wiele atrakcji, jest także domem dla sokołów wędrownych, które żyją na 43 piętrze budynku i które można oglądać na żywo przez kamery internetowe zainstalowane w ich gnieździe. 1Za projekt budynku odpowiada radziecki architekt Lew Rudniew. Podczas prac koncepcyjnych Rudniew objechał różne miasta Polski aby zainspirować się lokalną architekturą tak, by finalna koncepcja była spójna z duchem polskiego budownictwa. 2Budowa obiektu rozpoczęła się 1 maja 1952 roku i trwała ponad 3 lata. Przy wznoszeniu budynku pracowało od 3500 do 5000 robotników radzieckich i 4000 robotników polskich. Oficjalne oddanie PKiN do użytku nastąpiło 21 lipca 1955. Dowiedz się więcej... 3Pałac Kultury i Nauki ma 237 metrów wysokości. 4Podczas prac konstrukcyjnych życie straciło 16 osób. Groby zmarłych robotników znajdują się na cmentarzu prawosławnym w Warszawie. 5Konstrukcja nośna budynku wykonana jest ze spawanego szkieletu stalowego, który został wypełniony cegłą sitówką. Zastosowana technologia pozwoliła na zmniejszenie ciężaru konstrukcji o 25% a czasu potrzebnego na budowę o 21%. Na początku prac cegła była importowana z ZSRR ale wkrótce potem zaczęto ją produkować również w Polsce. 6Elewacja PKiN jest wykonana z produkowanego na Uralu spieku ceramicznego o kolorze piaskowca. Detale zdobiące gmach są wykonane z wapienia, piaskowca, granitu i marmuru. 7W momencie oddania do użytku Pałac Kultury i Nauki był drugim najwyższym budynkiem w Europie. 8Dwa dni po śmierci Józefa Stalina postanowiono nadać budynkowi nazwę „Pałac Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina”. Stosowną uchwałę podjęła Rada Państwa i Rada Ministrów PRL w dniu 7 marca 1953 roku. 9Pałac Kultury i Nauki jest bardzo podobny do projektu wieżowca z 1934 roku, który został nazwany „Wieżą Niepodległości”. Autorem przedwojennego projektu był Juliusz Nagórski, polski architekt zamordowany przez Niemców w 1944 roku. Pierwotny projekt zakładał zbudowanie 200 metrowego wieżowca przy rondzie Waszyngtona. Makieta Wieży Niepodległości została publicznie zaprezentowana na „Wystawie przyszłości” w Muzeum Narodowym w roku 1936. Nie wiadomo czy projektanci Pałacu Kultury i Nauki wzorowali się na przedwojennym projekcie jednak podobieństwo oby dwóch koncepcji jest na tyle duże, że można tak przypuszczać. 10Pierwszą osobą, która popełniła samobójstwo skacząc z tarasu widokowego pałacu był francuz. Rozpoczął on tym samym serię samobójstw popełnianych w tym miejscu. Aby przeciwdziałać dalszym wypadkom podjęto decyzję o założeniu krat na tarasie widokowym.
Tag: PRL historia prawdziwa 25 ciekawostek o czasach PRL-u PRL ciekawostki Najważniejsze informacje i ciekawostki o PRL-u, które musisz poznać. Jak wyglądało życie w PRL-u? Początki PRL-u 1) Polska Rzeczpospolita Ludowa, czyli PRL, to oficjalna nazwa państwa polskiego, obejmująca lata 1952-1989. 2) W 1944 roku w Moskwie powstał Manifest… Czytaj więcej > 1 of 1
10 ciekawostek o prl