Chomik spadł mi z ręki z wysokości około pół metra czy jakoś i trochę krew jej z noska leciała ale teraz już nie leci czy coś jej będzie? boże jestem cała roztrzęsiona ! pomocy! może z metra odpowiadajcie! pomocy! Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2012-08-25 22:27:57 • Nowa Zelandia. Wspinacz spadł z wysokości 600 metrów. Przeżył dzięki wiosennej aurzeSerwis dla niesłyszących, filmy w języku migowym PJM.Zapraszamy na http Dziś (09.11) w Cmolasie doszło do tragedii. Około godziny 12.30 z drzewa spadł 80-letni mieszkaniec tej miejscowości. Mimo reanimacji jego życia nie udało się uratować. Mężczyzna wykonywał prace związane z pielęgnacją drzewa. Z nieustalonych jak dotąd przyczyn nagle spadł z wysokości na ziemię. Mężczyzna spadł z wysokości podczas ćwiczeń antyterrorystów. Jego stan jest bardzo ciężki. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wszedł na wysokość 2 piętra bez zabezpieczeń. 13-latek spadł z wysokości ok. 7 metrów na ziemię i wymagał pomocy medycznej. W związku z tym na miejsce wypadku wezwano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Vay Tiền Nhanh Ggads. 20 grudnia 2016, 11:43 Około 40 minut temu, mój malutki 3 miesięczny YORK TERRIER gryzł drewienko. Przybiegłam mu je wyrwać, a ona wyrywała sie i gryzła. Wyrwała sie mi z rąk, cm (siedziałam na kolanach). Nie wiem czy spadła na łapę czy na cos innego. Zaczęła piszczec gdy ją przytuliłam przestała, Poszła w stronę swojego legowiska. Kulała. na trzech łapach 2 przednich i lewej tylnej. Nie wiem dokładnie na co spadła, prawdopodobnie na TYLNIĄ PRAWĄ ŁAPKĘ Masowałam jej tą łapę i nie piszczała ale wyczułam taką kulkę nad nią. Absolutnie nie wiem co jej jest Teraz ciągle spi , może dlatego że sie wyszalała wtedy bo skakała jak szalona, a może dlatego że jest jej cos poważnego ... Pomóżcie mi proszę !! [COLOR=#303030][FONT=Arial]Witam, [/FONT][/COLOR] [COLOR=#303030][FONT=Arial]mam dwumiesięcznego szczeniaka sznaucera. Uwielbia gryźć skarpetki ubrane na stopie. Wczoraj wieczorem ugryzł mnie w stopę i odruchowo machnęłam nogą (dodam, że jak na takiego małego pisaka to gryzie dość mocno), a on spadł na ziemię. Usłyszałam tylko jak upadł i piszczał ok. 30 sekund. Tak się wystraszyłam, że nie mogłam na niego spojrzeć. Był bardzo przestraszony. Gdy przestał piszczeć wzięłam go na ręce i przytulałam. Wydaje mi się, że źle stawia prawą nogę, ale w miednicy. Nie piszczy jak chodzi, ani jak skacze. Bawi się tak jak zawsze. Rodzice mówią, że wkręcam sobie, że mu coś jest i mówią mi, że chodzi normalnie. Jak myślicie jestem przewrażliwiona czy faktycznie mogło mu się coś stać? To mój pierwszy pies i bardzo się o niego boję. Dzisiaj nic nie wskazuje na to, że coś mogło mu się stać. Przespał normalnie całą noc i nie piszczał. Dalej bawi się i cieszy. Iść z nim do weta? Nie posądzajcie mnie o robienie krzywdy psu, nigdy świadomie nic bym mu nie zrobiła... Proszę o poradę [/FONT][/COLOR] Buldog wracał ze spaceru ze swoją właścicielką, gdy tuż przed wejściem do mieszkania zerwał się ze smyczy i pognał w górę budynku. Kobieta bardzo się bała o swojego psa – wiedziała, że wejście na dach nie jest zamknięte. Gdy go dogoniła, było już za był bardzo szybki. Zanim jego pani zdała sobie sprawę z powagi sytuacji, już było za późno, jej pupil znajdował się na dość wąskim dachu budynku i nie wyczuł zagrożenia, jakie może go tam spotkać. Ta historia nie miała prawa skończyć się nie miał żadnych szans?Kiedy właścicielka psa wbiegła na dach, ten był już bardzo rozpędzony, jej wołania w niczym nie pomogły. Zwierzę zbliżało się do krawędzi budynku i nie potrafiło już zwolnić. Na oczach swoje właścicielki buldog dosłownie zeskoczył z dachu. Przerażenie jego pani było nie do później przechodnie na ulicy usłyszeli trzask rozbijającego się szkła, a gdy odwrócili wzrok w stronę zniszczonego auta, zauważyli, że w środku siedzi… buldog francuski. Prawie pozbawiony obrażeń pies rozglądał się wokół, przeżywając był prawdziwy cudBuldogi francuskie nie mają lekkiej i gibkiej budowy. W tym przypadku było to dla zwierzęcia ratunkiem. Siła z jaką uderzył w szyberdach samochodu, rozbiła go na drobne kawałki, a sam pies wylądował na miękkich obiciach gdy zbiegła na dół spodziewając się najgorszego, ujrzała swojego psa w pełni zdrowego, wewnątrz czyjegoś samochodu. Natychmiast zabrała buldożka do weterynarza, który stwierdził, że psiak jest zdrowy, jedyne obrażenia to lekkie skaleczenia od szkła. Był to naprawdę cud, w zasadzie pies nie miał szans, spadł z naprawdę dużej wysokości. Jest to przestroga dla wszystkich właścicieli psów, żeby uważali na swoich potrafi instynktownie rozbiec się przed siebie, będąc głuchym na wszelkie wołania i prośby. Co do właściciela rozbitego auta, nie są nam znane informacje czy właścicielka psa poniosła za to jakieś konsekwencje finansowe. Możemy się jedynie domyślać, że pewnie tak było, jednak czym są pieniądze w porównaniu z życiem zwierzaka?ZOBACZ ZDJĘCIA: @Nikita KochanowskyBuldogi mogą się wydawać mało motorycznymi psami, ale potrafią zaskoczyć! @Nikita KochanowskyDzięki swojej krępej budowie pies przeżył upadek z wysokości. ZOBACZ TEŻ:Chihuahua i Beagle zostali rodzicami. Ich szczeniaki są najsłodszymi psiakami pod słońcemKotek był przerażony, kiedy zobaczył właścicielkę w wannie. Natychmiast ruszył na pomocBeagle podszedł do dziecka siedzącego na kanapie. Matka złapała za telefonKot został sam na sam z trzema małymi kaczuszkami. Nagranie z ukrytej kamery ściska sercaŹródło: Nasz szczeniak (6-8tygodni) przez moją chwilę nieuwagi spadł z daszka, który jest przy naszym wyjściu z mieszkania. W pierwszej chwili po upadku mała pozbierała się, przeszła kawałek i zaczęła się układać do snu. Zabrałam ją do domu, mała cały czas chciała spać, nie pozwoliłam jej przez ok pół godziny ale w końcu pozwoliłam. Po godzinie snu mała sama wstała i usiadła przy nodze, przeszła kawałek i wróciła na swoje posłanie. W połowie dnia dałam jej paracetamol dla niemowląt 5ml, jakieś pół godziny po tym nene zaczęła być bardziej żywotna, bawiła się i spacerowała wesoło. Od jakiejś chwili spała i teraz nie chce jeść, pić , tylko spać. Czy ten stan to oznaka że już będzie tylko gorzej czy może to tylko taki stan po wypadku? Trzeba malucha obejrzeć, zbadać i obserwować. Być może trzeba będzie podać jakieś leki (np. przeciwbólowe). Upadek z takiej wysokości to z pewnością duży stres dla malucha. Pewnie też trochę się "poobijał". Z opisu zachowania się szczeniaczka po upadku można podejrzewać, że na szczęście nie doszło do złamań. Wskazana jest jednak wizyta u lekarza wet. Ostatnio zacząłem tworzyć Wincentowi konto w mediach społecznościowych i przy okazji, przeglądając różne zdjęcia, natknąłem się na fotografię małego Wincenta z czasów, gdy był jeszcze szczeniakiem. Wróciło do mnie trochę wspomnień z tego okresu. Pomyślałem wówczas, że dobrym początkiem bloga będzie napisanie kilku słów o tym, jak bez zbędnego stresu cieszyć się pierwszymi chwilami ze swoim szczeniakiem. Jeśli nie jest się doświadczonym w bojach właścicielem lub też po prostu minęło trochę czasu, od kiedy wzięło się młodego psa pod swój dach, będąc świeżo upieczonym opiekunem można czuć się nie tylko szczęśliwym, ale i nieco zagubionym. Było tak też w moim przypadku. Po czasie uważam, że uczucie to było naturalne, ale być może dla innych przeczytanie opisu moich doświadczeń okaże się pomocne w przyjęciu i opanowaniu części niespodzianek. Przygotuj dom na przybycie psa Bezpieczeństwo jest najważniejsze! Co oczywiste, szczenięta są ciekawe świata, energiczne i nieostrożne – to na was spoczywa odpowiedzialność, by zapewnić bezpieczeństwo pupilowi. Musicie przewidzieć kilka podstawowych rzeczy, aby uchronić psa przed niebezpieczeństwem. Nie zostawiajcie kabli w łatwo dostępnym miejscu – szczeniak może zainteresować się nimi, zacząć je gryźć i szarpać, co oczywiście wiąże się z dużym niebezpieczeństwem. Sprawdźcie, czy na wysokości, do jakiej dorasta wasz pies, nie ma ostrych rogów, kantów i tego typu przestrzeni, o które zwierzę mogłoby się skaleczyć. Jeśli tak, spróbujcie je zabezpieczyć. Sprawdźcie, czy w ogrodzie nie ma jakiegoś zagrożenia dla psa. Innym istotnym środkiem bezpieczeństwa jest usunięcie detergentów z przestrzeni dostępnej dla czworonoga. Trzymajcie je w bezpiecznym, niedostępnym dla szczeniaka miejscu. Pomoże to uniknąć zatrucia, jeśli szczeniak uzyska do nich dostęp. To samo dotyczy leków, które są częstym powodem zatrucia szczeniaków. Baterie również stanowią zagrożenie dla młodego psa, który może chcieć się nimi bawić – trzymajcie je w bezpiecznym miejscu. Kolejną ważną rzeczą jest przypilnowanie, by pies nie spadł z wysokości. Najlepiej odciąć szczeniakowi dostęp do schodów (zwłaszcza kiedy zostaje sam) oraz do innych miejsc, które umożliwiają wejście na pewną wysokość i upadek. Aby przeczytać więcej o tym, jak zabezpieczyć dom przed przyjęciem psa, możecie spojrzeć na te artykuły: oraz Poznaj swojego psa i… pozwól mu poznać siebie! Dobrze jest wykorzystać ten czas, aby lepiej poznać swojego psa. Obserwujcie, jaki ma charakter: czy jest ruchliwy, czy leniwy, jakie nawyki się w nim kształtują. Wiedząc, ile uwagi oraz jakiego poziomu dyscypliny i ruchu wymaga pies, będziecie mogli skuteczniej zaopiekować się nim w przyszłości. Warto też dać psu poznać siebie. Pamiętajcie, że poświęcając mu uwagę, ucząc go nowych rzeczy z pomocą pozytywnych metod, nie karcąc go niepotrzebnie, a także okazując mu odpowiednio dużo czułości, budujecie zaufanie i pozytywną relację już od pierwszych chwil. Nie lękaj się, bądź spokojny i cierpliwy Poznając bliżej psa, pamiętajcie, że w waszej relacji nie wszystko potoczy się tak, jak to sobie wyobrażaliście czy też zaplanowaliście. Poniżej opiszę kilka sytuacji, które nie poszły do końca po mojej myśli i sprawiły, że zacząłem się nadmiernie i, jak się okazało niepotrzebnie, niepokoić. Część czytelników może uznać moje obawy w tych sytuacjach za głupie – podejrzewam jednak, że każdy mniej doświadczony właściciel spotka się z czymś, co będzie go w jakimś stopniu niepokoić. Zapoznanie się z moimi doświadczeniami ze szczeniakiem i wnioskami przedstawionymi poniżej może więc okazać się choć trochę pomocne. Pierwsze dni ze szczeniakiem – załatwianie się w domu Zacznijmy od tego, że młody Wincent po przyjściu do naszego domu zaczął regularnie załatwiać się (głównie sikać, ale nie tylko…) na posadzkę. U szczeniaków jest to oczywiście naturalne. Wiedząc o tym, na początku podszedłem do sprawy racjonalnie – mając na względzie to, że Wincent jest jeszcze szczeniakiem, uznałem, że „jest jeszcze głupi i niedługo mu to minie”. Gdy załatwiał się w domu, reagowałem stosownie – jeśli zdążyłem wyłapać czynność, wynosiłem go na zewnątrz. Nie karciłem, lecz gdy tylko zdarzyło mu się załatwić się na zewnątrz, nagradzałem go. To początkowe podejście było racjonalne. Byłem jednak pewny, że Wins nauczy się nie brudzić w domu relatywnie szybko (w trakcie dwóch, trzech tygodni). Zajęło mu to jednak sporo dłużej (ze stopniową poprawą, o ile dobrze pamiętam, dwa lub trzy miesiące). W pewnym momencie zacząłem się martwić, czy Wincent ma jakieś szczególne trudności z oduczeniem się załatwiania w domu. Przestraszyłem się, że zostanie mu to na stałe. Obawa okazała się bezzasadna. Potrzeba było tylko trochę cierpliwości i wytrwałości. Każdemu psu oduczenie się brudzenia w domu zajmie inną ilość czasu – jest to indywidualne! Nie karćcie więc swojego pupila. Nie tylko będzie to dla niego stresujące, ale też nie jest wcale pewne, że „psi bobas” zrozumie, o co się złościcie. Ponadto stworzy to ryzyko, że popsujecie fundamenty zaufania na przyszłość całej waszej relacji. Wykażcie się cierpliwością i konsekwencją. Wystawiajcie psa do ogrodu, aby załatwiał się poza domem. Nagradzajcie go, kiedy tylko nie nabrudzi w domu, a wszystko powinno być w porządku. Pierwsze dni ze szczeniakiem – ząbkowanie Gdy u Wincenta rozpoczął się okres ząbkowania, zaczął gryźć otaczających go ludzi oraz przedmioty. Oczywiście, tak jak opisana powyżej sytuacja z sikaniem w domu – u szczeniaków jest to zachowanie absolutnie naturalne. Psom wyrzynają się zęby, co swędzi je i powoduje, że gryzą „co popadnie”. Doskonale zdawałem sobie z tego sprawę. Zachowanie to trwało jednak u Wincenta dłużej, niż się spodziewałem (o ile pamiętam, jakieś dwa, trzy miesiące, a może i więcej). Po jakimś czasie, gdy podchodziłem do Wincenta, by go pogłaskać, a on praktycznie zawsze gryzł mnie bardzo mocno, czasami prawie do krwi, zacząłem się bać, że chodzi o coś innego niż wyrzynające się zęby. Pojawiły się myśli, że być może nie lubi on mojej obecności, a gryzie mnie w obronie lub po to, by mnie odgonić. Mimo że obawa była nieuzasadniona, wynikała po części z tego, że Wincent gryzł mnie zaskakująco mocno i zaciekle. To oczywiście było przeze mnie bardzo niepożądane. Co więcej, nie chcę nawet wspominać, ile par butów w tamtym okresie straciły moja mama i siostra. Tak jak w przypadku sikania w domu, tak i tutaj moje obawy związane z ząbkowaniem były absurdalne. Pies gryzł mnie, ponieważ zaczął ząbkować i próbował znaleźć sposób na to, by uśmierzyć nieprzyjemne odczucie. Nie miało to nic wspólnego z agresją. W takiej sytuacji należało (co robiłem, ale niewystarczająco konsekwentnie, czyli nie za każdym razem) zabrać rękę, a w jej miejsce podsunąć zabawkę do gryzienia. Odradzam trzymania ręki w celu sprawdzenia, kiedy pies przestanie gryźć.

szczeniak spadł z wysokości